Chcesz się czegoś więcej dowiedzieć o naszej atakującej? - zadaj Asi pytanie!
Wszystkich kibiców zachęcamy do przesyłania pytań na e-mail: akredakcja@gmail.com, w tytule prosimy napisać "Pytanie do Asi".
Zapraszamy i czekamy na Wasze pytania ;)
Horror i wygrana z Villą Cortese
Istną huśtawkę nastrojów przeżyli kibice zgromadzeni w hali "Muszyna". Zwycięstwo muszynianek w dwóch pierwszych partiach i porażka w kolejnych dwóch. O wygranej zawodniczek Bogdana Serwińskiego zadecydował tie-break, w którym Polki wykorzystały dopiero trzeciego meczbola!
Bank BPS Fakro Muszyna - MC-Carnaghi Villa Cortese 3:2 (25:16, 26:24, 23:25, 21:25, 16:14)
Set otwarcia pewnie wygrywają muszynianki. Drużyna z Villa Cortese tylko raz w tej partii zdołała wyjść na prowadzenie - zaraz na początku przy stanie 3:4. Później na parkiecie rządziły i dzieliły siatkarki z Muszyny. Pierwsza przerwa techniczna przy stanie 16:10 dla polskiego zespołu. Później przewaga już tylko rosła, by ostatecznie sięgnąć dziewięciu punktów - 25:16. Zaczęło się więc wybornie!
Później było jeszcze lepiej. Drugiego seta od asa rozpoczęła rozgrywająca Banku BPS Fakro Muszyna, Milena Sadurek. Kolejne dwie akcje i na tablicy wyników mieliśmy 3:0! Zawodniczki Bogdana Serwińskiego i Ryszarda Litwina nadawały ton wydarzeniom na boisku. Fantastyczne zawody rozgrywała Ola Jagieło, której dzielnie sekundowała Debby Stam-Pilon.
Dopiero w samej końcówce seta wicemistrzynie Polski zafundowały swoim kibicom istną huśtawkę nastrojów. Jeszcze raz okazało się, jak niedaleka jest droga od zdecydowanego prowadzenia do porażki. To zawodniczki z Villa Cortese miały bowiem pierwszą piłkę setową przy stanie 23:24. Wtedy kolejny zdecydowany zryw muszynianek i trzy punkty z rzędu uratowały partię. 26:24 zwiastowało rychły koniec siatkarskich emocji nad Popradem.
Już po pierwszych piłkach trzeciej odsłony wiadomo było, że będzie to najbardziej wyrównany z dotychczas rozegranych setów. Z początku prowadzenie wywalczyły sobie podopieczne Marcello Abbondanzy. Miejscowe doprowadziły jednak do remisu po dwóch skutecznych akcjach Caroline Wensink. Było 13:13. Chwilę później trudna zagrywka Holenderki pozwoliła wicemistrzyniom Polski wyjść na prowadzenie, które utrzymały do drugiej przerwy technicznej.
Wyrównana walka toczyła się jeszcze przez kilka minut, aż przy stanie 19:20 dwie piłki w aut posłały zawodniczki z Muszyny. Zagrywała w tym fragmencie najbardziej znana siatkarka z Villa Cortese, Taismary Aguero, która chwilę wcześniej pojawiła się na parkiecie. Kiedy wydawało się, że trzeci set wygrają zawodniczki z Włoch do pracy ponownie wzięły się muszynianki. Odrobione dwa punkty z rzędu i zmiana taktyczna sztabu Banku BPS Fakro Muszyna. W miejsce Kingi Kasprzak na zagrywkę powędrowała Milena Sadurek, a pod siatką Agnieszkę Śrutowską zastąpiła Joanna Kaczor. Wtedy doszło do najbardziej dramatycznej akcji meczu.
Przy stanie 23:24 piłka kilka razy przechodziła z jednej strony na drugą, a żaden z zespołów nie potrafił skończyć akcji. Dopiero atak Oli Jagieło wylądował - jak się wydawało - w polu gry Włoszek. Tak zresztą pokazał sędzia liniowy, który stał kilkadziesiąt centymetrów od miejsca, w którym spadła piłka. Innego zdania był jednak znajdujący się kilka metrów dalej sędzia główny. Bez wahania wskazał aut i na nic się zdały protesty zawodniczek i trenera z Muszyny. Kibice jeszcze długo nie mogli pogodzić się z kontrowersyjną decyzją arbitra.
Nerwowa atmosfera z końca poprzedniego seta nie przeszkodziła - a może nawet pomogła - muszyniankom w kolejnej partii. Po kilku trudnych zagrywkach Mileny Sadurek polski zespół prowadził 15:10. Włoszki odrobiły co prawda trzy punkty, jednak na drugiej przerwie technicznej przegrywały 13:16. Kolejne punkty również wędrowały na konto miejscowych aż do chwili, w której na tablicy wyników pojawił się rezultat 20:16. Wtedy wydarzenia na boisku potoczyły się błyskawicznie, jednak zdecydowanie nie po myśli wicemistrzyń Polski. Dziewięć punktów MC-Carnaghi przy tylko jednym oczku Polek. Porażka oznaczała, że o wyniku meczu miał zadecydować tie-break.
Pierwsza część piątego set to wymiana ciosów. Oba zespoły walczyły o każdą piłkę i żaden nie potrafił wywalczyć sobie wyraźnej przewagi. Zmiana stron to prowadzenie muszynianek 8:7, po którym kolejne dwie akcje znów wygrały miejscowe! Emocje w hali “Muszyna” sięgały zenitu. Kiedy włoski zespół zdołał ponownie odrobić straty Bogdan Serwiński poprosił o czas. Było 11:10. Złe przyjęcie i atak autowy po stronie gospodyń oznaczał, że mieliśmy remis - po jedenaście.
Końcówka to horror z happy endem. Drużyny szły łeb w łeb aż do momentu, w którym dwukrotnie na muszyński blok trafiła Aurea Cruz. Zwycięstwo 16:14 oznacza, że muszynianki jadą do Włoch po zwycięstwo w meczu lub wygraną w złotym secie. Teraz martwić musi się zespół z Villa Cartose.
Bank BPS Fakro Muszyna - MC-Carnaghi Villa Cortese 3:2 (25:16, 26:24, 23:25, 21:25, 16:14)
Bank BPS Fakro: Agnieszka Bednarek-Kasza, Joanna Kaczor, Milena Sadurek, Katarzyna Gajgał, Aleksandra Jagieło, Debby Stam-Pilon, Mariola Zenik (Libero) oraz Caroline Wensink, Kinga Kasprzak, Agnieszka Śrutowska.
MC-Carnaghi: Sara Anzanello, Lindsey Berg, Chiara Negrini, Aurea Cruz, Megan Hodge, Katja Jontes, Paola Cardullo (Libero) oraz Giulia Rondon, Chiara Bosetti, Taismary Aguero.
Sędziowali: Zdravko Hranić (Chorwacja) i Cor van Gompel (Holandia).
Widzów: 1100.
źródło: www.mksmuszynianka.com
| następna » |
|---|

